Proste zamówienia publiczne. Czy to jest w ogóle możliwe?

By in ,
285
Proste zamówienia publiczne. Czy to jest w ogóle możliwe?

Dobre pytanie, choć wiadomo, że skoro prowadzę blog “Prosto o zamówieniach publicznych”, gdzie o zamówieniach mówię tak prosto, jak tylko się da, to mam już wyrobioną opinię na ten temat.

Utarło się jednak, że zamówienia publiczne są skomplikowane. A to wszystko z powodu tego, że stanowią gałąź prawa, które z założeniu nie może być proste. Nie może, bo ilości przepisów, kodeksów, ustaw, rozporządzeń, artykułów ciągle przywala. A te które już są, ciagle się zmieniają. Nowelizują.

Do tego wszystkiego (żeby przecież nie było zbyt łatwo), jeden artykuł wynika z drugiego i to często z zupełnie innego dokumentu.

Nie wystarczy więc przerobić kodeksu cywilnego od deski do deski, bo po drodze zostaniesz skierowany do miliona innych źródeł uzupełniających.

I pomyśleć, że kiedyś sama chciałam zostać prawnikiem…

Siedzę w zamówieniach publicznych od blisko 10 lat i pewnie dlatego niejeden raz przyszło mi na myśl, aby pójść na studia prawnicze. Chciałam, aby zdobyta tam wiedza uzupełniła moje doświadczenie w tym zakresie.

Opowiadałam Ci juz o swoich początkach w zamówieniach i o tym jak to wszystkiego uczyłam się sama, więc nie będę się powtarzać (jeśli jeszcze nie znasz mojej historii, to odsyłam Cię do nagrania odcinka 1 podcastu “Prosto o zamówieniach publicznych”), ale dzięki temu bardzo szybko “skumałam”, że Zamawiający nie zawsze czysto grają w grę pod nazwą “udzielanie zamówień publicznych”. I pracując jeszcze na etacie, pozwalałam sobie zwracać im w takiej sytuacji uwagę.

Podcast “Prosto o zamówieniach publicznych. Odcinek 1. Moja historia, czyli dlaczego postanowiłam mówić PROSTO o zamówieniach publicznych?

To jest taki moment, gdy dochodzi do wymiany zdań pomiędzy Wykonawcą a Zamawiającym, i jeśli ostatecznie strony nie dogadają się między sobą, sprawa trafia na wokandę “sądu”, którym w zamówieniach publicznych jest Krajowa Izba Odwoławcza.

Cała wspomniana wyżej wymiana zdań plus rozprawa przed Krajową Izbą Odwoławczą jest wielkim pokazem, kto zna więcej prawniczych słówek. A ponieważ jestem czynnym pełnomocnikiem, zarówno wykonawców, jak i zamawiających, przed Krajową Izbą Odwoławczą, myślę, że głównie dlatego chciałam dobyć prawniczy papierek i uzupełnić zakres brakującego słownictwa.

Muszę szczerze przyznać, że wyobrażałam sobie, że kończąc taki kierunek studiów będę brzmiała “bardziej mądro”. Co za pomysł! Chciałam brzmieć bardziej mądro, a powód pójścia na studia był tak głupi, że aż brakuje słów.

Ostatecznie poszłam na studia uzupełniające i zrobiłam studia podyplomowe z zamówień publicznych, i dziś musze przyznać, że było to bardzo mądre posunięcie.

Przekonałam się bowiem, że prawo nie jest dla mnie. No i najważniejsze, to zmarnowałam tylko rok, a nie pięć lat życia.

Nie lubię utrudniać sobie życia i strasznie nienawidzę marnowania czasu na bezsensowne rzeczy, takie jak w przypadku na przykład rozszyfrowanie czegoś, co nawet po rozszyfrowaniu dla każdego brzmi inaczej.

Jestem matematykiem z wykształcenia, a z logiki na studiach miałam piątkę. Do teraz badanie implikacji, czyli co wynika z czego i do czego to prowadzi, jest czymś, co mnie kręci. Logika ma ten plus, że nie pozostawia złudzeń. Z prawdy wynika prawda, a z fałszu fałsz. Koniec kropka. Natomiast interpretacja zapisów litery prawa… oj, joj, joj. Z prawdy potrafi wynikać fałsz, a z fałszu prawda. Wyższa szkoła jazdy. Stwierdziłam więc, że to nie dla mnie.

Bardzo cieszę się, że ostatecznie oparłam się pokusie zostania prawnikiem specjalizującym się w zamówieniach publicznych. Dzisiaj wiem, że odebrałabym sobie wówczas to, co moi klienci cenią sobie we mnie najbardziej – umiejętności wyjaśnienia w prosty sposób, co ten ustawowy bełkot tak w ogóle oznacza.

Wróćmy więc do tematu tego posta

“Proste zamówienia publiczne. Czy to jest w ogóle możliwe?”.

Moim zdaniem tak, bo wszystko, co jest dla nas zrozumiałe jest proste. Z kolei wszystko czego nie rozumiemy jest skomplikowane. I to właśnie dlatego, że tego nie rozumiemy i nie zdajemy obie sprawy, że może to być proste.

Dlatego tak długo, jak długo ktoś będzie mówił o zamówieniach publicznych w sposób skomplikowany, nie będą one proste.

I tak szybko jak zacznie się o nich mówić prosto, zaczną być proste.

Po prostu!

 

54321
(0 votes. Average 0 of 5)
Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *