Czy zamówienia publiczne faktycznie przeznaczone są dla dużych graczy?

Nie. Nie są. I w sumie mogłabym już nic więcej nie pisać. Ale jeśli jesteś mikroprzedsiębiorcą, to mam taki cel, aby przekonać Cię, że na rynku zamówień publicznych znajdzie się również miejsce dla Ciebie!

Zamówienia publiczne dla “małych” graczy

W przypadku niektórych zamówień, bycie “mniejszym graczem” jest zdecydowaną przewagą. Tak, dobrze czytasz – PRZEWAGĄ!

Mówię to z punktu widzenia specjalisty ds. zamówień publicznych, ale również z własnego doświadczenia przedsiębiorcy i “dużego gracza”.

Pod względem wielkości firmy łapię się na definicję mikroprzedsiębiorstwa, biorąc jednak pod uwagę branżę w której działam oraz wielkość pozyskiwanych przeze mnie zleceń, uważam się za “dużego gracza”. Co prawda setek milionów na rok nie zarabiam, ale “zwykłe” miliony już tak, a to niewielu mikroprzedsiębiorcom udaje się osiągnąć. Szczególnie jeśli podobnie jak ja, działają w usługach.

Prowadzę spółkę, w której zajmujemy się szkoleniami i doradztwem. Nie ma dla nas znaczenia zakres tematyczny szkoleń, ponieważ od samego początku przyjęliśmy model biznesowy oparty o dystrybucję, tzn. pozyskujemy zamówienia publiczne i zlecamy ich realizację podwykonawcom. W zależności od wielkości zlecenia, zatrudniamy rocznie nawet do 30 trenerów i doradców.

Zajmujemy się pozyskiwaniem wyłącznie “dużych” zlecenia, co oznacza zamówienia o wartości minimum kilkuset tysięcy złotych.

Problem dużych zleceń

I tutaj właśnie do jakiegoś czasu pojawia się problem, bo duże zlecenia nie zdarzają się często. Za to mniejsze – cały czas.

Jeśli w takim mniejszym postępowaniu złoży ofertę moja spółka, to musimy w ostatecznej cenie oferty uwzględnić m.in. koszty trenera, opracowania, złożenia i wydruku materiałów, koszty przygotowania oferty, koszty pracowników zajmujących się organizacją wydarzenia, koszty biura, ryzyko związane z realizacją zamówienia (bo spółka jest głównym wykonawcą, a trener jedynie podwykonawcą zamówienia) plus oczywiście marżę.

Jak pewnie sam widzisz, robi się z tego niezła sumka.

Tymczasem, gdyby to trener sam złożył ofertę w takim mniejszym postępowaniu, to zakładam, że odpada koszt przygotowania materiałów, bo pewnie takowe ma. Nie zakłada też dodatkowego ryzyka związanego z wykonaniem części zamówienia przez. podwykonawcę. Nie ma również kosztów pracowników i prowadzenie biura, a dodatkowo nie dolicza marży, bo po prostu wycenia swoją pracę.

Porównanie ofert

Tak naprawdę, to te dwie oferty – mojej spółki i trenera są nieporównywalne! Oferta trenera będzie bezkonkurencyjna i nie mam z nią żadnych szans! Jak widzisz, niby “mały” gracz, a wygrywa!

To jak? Dalej stoisz na stanowisku, że zamówienia publiczne są wyłącznie dla dużych graczy?

Jeśli jesteś mikroprzedsiębiorcą i chcesz zostać wykonawcą na rynku zamówień publicznych, to zapraszam na kurs online dla początkujących wykonawców “Jak pozyskać klienta publicznego”.

Co da Ci udział w tym kursie?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *